Wyprawy wikingów
Wyprawy wikingów jako złożone zjawisko historyczne warto zacząć omawiać od podania ich przyczyn. Trzeba zastanowić się, co wpłynęło na mieszkańców Skandynawii, że akurat w końcu VIII w. zaczęli masowo wyruszać na morze by handlować, kolonizować, gwałcić, palić i rabować...
Zacznijmy od podstaw:
1) Warunki naturalne:
Skandynawia ogólnie:
Historycznie w skład Skandynawii wchodzi Dania, Szwecja, Norwegia i Islandia. Wszystkie te kraje łączy ich morski charakter. Przyczyną była dobrze rozwinięta linia brzegowa, mnóstwo fiordów, zatok i wysepek, i surowe warunki naturalne, które niekorzystnie wpływały na rolnictwo w tych krajach. Dzięki morskiemu charakterowi tych krajów w ogóle dało się w nich żyć, gdyż pod wpływem ciepłych prądów morskich panował tam klimat oceaniczny, umiarkowany jak na ich północne położenie. Wyjątkiem są północne kresy Norwegii i wnętrze Grenlandii, gdzie mamy klimat polarny. Mówiąc o klimacie trzeba pamiętać, że w tamtych czasach było nieco cieplej niż dziś, tak że w piastowskiej Polsce można było z powodzeniem uprawiać winorośl tak jak dzisiaj w Bułgarii, choć produkcja nie szła tak dobrze jak w cieplejszej Francji. W porównaniu do krajów słowiańskich czy Europy zachodniej skandynawskie rolnictwo miało bardzo słabe warunki rozwoju. Wyjątkiem była Skania, która miała najlepsze gleby w całej Skandynawii.
Z jednej strony rozwój rolnictwa hamował surowy klimat, z drugiej, brak dobrych gleb pod uprawę. Zboże często przeznaczano nie na chleb, a na produkcję piwa, tak samo len był drogi bo na północy nie opłacało się go siać. Żeby uzupełnić te braki ludzie osiedlali się blisko wybrzeży, co dawało możliwości dla rybołówstwa, handlu i piractwa. Oprócz tego ważne miejsce zajmowała hodowla bydła, tak że w diecie Skandynawów przeważały mięsa, ryby i produkty mleczne, które przyprawiano dużymi ilościami cebuli i czosnku. Rzadsze były za to chleb i kasza, będące podstawą pożywienia Słowian.
Czosnek i cebula były bardzo popularne i lubiane, świadczyć o tym może kenning z sagi o Gunnlaugu. Kenningi to chwyty literackie używane w poezji skaldycznej, polegające na aluzji i zagadce. Dla przykładu: kenning bitwy = zamieć mieczy, krew = piwo kruka, morze = droga okrętów, wieloryb = morski wieprz itp. A, że kobieta postrzegana była jako bogactwo dla gospodarza i męża, więc kenningi kobiety odwoływały się do symboli bogactwa i obfitości. Kenning z sagi o Gunnlaugu nazywa więc kobietę .lipą cebul.. Po pierwsze dlatego, że na Islandii, gdzie powstała saga, symbolem bogactwa była... cebula, po drugie lipa to jedyne drzewo jakie ludzie tam kojarzyli, więc gdyby ktoś posiadł lipę na której rosną cebule, byłby bardzo bogaty i szczęśliwy...
Ta może przydługa dygresja ma na celu uzmysłowić jak surowe warunki panowały w krajach skandynawskich. I im dalej na północ, tym było biedniej. Na Islandii symbolem bogactwa była ta "lipa cebul", a już na Grenlandii bieda kontrastowała nawet z resztą Skandynawii, i w eddzie poetyckiej jako majątek Attyli wymienia się kilkadziesiąt krów i podobnej wielkości drużynę wojów. A trzeba pamiętać, że Attyla i Hunowie opanowali swego czasu większość terenów Europy.
W Europie głównym źródłem bogactwa była ziemia, i w oparciu o jej posiadanie kształtował się feudalizm. W Skandynawii wobec ubóstwa samej ziemi głównym bogactwem, jakie mógł zdobyć człowiek był majątek ruchomy. Liczyły się stada bydła, koni, na północy reniferów. Dobrze było mieć niewolników. Ważne było posiadanie łodzi do połowu ryb i statków handlowych. Drakkar był wspaniałym podarunkiem godnym króla lub możnego jarla, i rzadko kogo było samodzielnie stać na jego kupno. Bogactwo w postaci złota, broni, niewolników i innych kosztowności zdobywano na wyprawach pirackich i handlowych. Żeby je zdobyć można było zaciągnąć się do hirdu któregoś z królów lub jarlów, albo też wyruszyć samodzielnie na własnym lub wspólnym okręcie. Ze względów magicznych ceniono szczególnie poezję skaldów, i poeci byli bardzo hojnie nagradzani przez jarlów i królów złotymi fibulami, pierścieniami, kosztowną bronią i importowanymi szatami. W przeciwieństwie do tych wszystkich dóbr ruchomych, nieurodzajna ziemia miała mniejsze znaczenie. Człowiek nie był do niej tak przywiązany jak w innych krajach, i przez to społeczeństwo było bardziej mobilne i ruchliwe. Chcąc nie chcąc, dużo podróżowano i przyzwyczajono się do dalekich wypraw morzem. Jak czytamy w sagach, za bogactwa zdobywane na wyprawach często kupowano w krajach słowiańskich po prostu zboże na zapas.
Tutaj przedstawiłem ogólne warunki naturalne i gospodarcze wspólne dla całej Skandynawii. Jak widać mamy już pierwszą z przyczyn wypraw Wikingów: biedę i niewydolność rolnictwa, która doprowadziła do przeludnienia wskutek którego ludzie zaczęli wyjeżdżać z kraju, który nie mógł ich utrzymać.
Oczywiście to nie jest jedyna przyczyna i nie tłumaczy wszystkiego, bo z przeludnieniem i biedą walczono na Północy i innymi metodami. Był zwyczaj uznawania dziecka przez ojca, który oceniał czy stać go na nie. Jeśli nie, dziecko zostawiano na pożarcie przez zwierzątka w otwartym grobie wykopanym lesie. Ze Skandynawii emigrowano też na długo przed epoką wikingów, wystarczy wspomnieć wędrówkę plemienia Gotów z Gotlandii, Burgundów z Bornholma czy Anglów i Sasów z Półwyspu Jutlandzkiego. Dlatego można przyjąć, że na odwieczną biedę i zagrożenie głodem w Skandynawii nałożyły się jeszcze inne okoliczności historyczne, które zaowocowały ekspansją wikingów.
Jedną z ważniejszych był postęp, jaki dokonał się do końca VIII w. w budowie statków. W przeciwieństwie do starożytnych plemion germańskich, i tych z okresu wielkiej wędrówki ludów - Normanowie mieli statki pozwalające na dalekie podróże morskie. Pomimo, że zwykle trzymano się linii brzegowej, można było wypłynąć na nich na pełne morze i dotrzeć do Islandii czy do Ameryki. Pomijając małe łódeczki i czółna rybackie, statki wikińskie dzieliły się na trzy kategorie: knarry, czyli ładowne statki handlowe, drakkar, czyli wielkie okręty wojenne i snekkja - ich lżejszy i mniejszy odpowiednik, zbliżony do bałtyckich słowiańskich okrętów żaglowych. Nie będę tu ich szczegółowo opisywał, bo to jest temat na osobny referat.
Ważne dla ekspansji wikingów będą czynniki polityczne i społeczne, ale, że każdy z krajów skandynawskich miał inną drogę rozwoju i inną sytuację wewnętrzną, trzeba omówić je osobno.
Dania:
Obejmowała: Półwysep Jutlandzki + wyspy: Zelandia, Fionia, Lollandia, Falstria + Południe dzisiejszej Szwecji: Skania, Halland, Blekinge.
Dania była krajem nizinnym, czym różniła się od reszty krajów skandynawskich. Posiadanie Skanii było dla niej ważne ze względu na urodzajność tych ziem. Guriewicz zauważył, że podczas wypraw kolonizacyjnych wikingowie szukali ziem podobnych do swojej ojczyzny. Tak więc terenem ekspansji Duńczyków była Anglia i Normandia. Częste były też walki ze Słowianami i najazdy na ich ziemie. Nazwa Dania ma właśnie pochodzić od "dani", czyli daniny, jaką płacili Duńczycy Bolesławowi Chrobremu, lub - z drugiej strony - od "Danegeld", daniny płaconej Duńczykom w Anglii.
Najważniejsze grody Danii to Roskilde na Zelandii, gdzie była stolica, oraz Hedeby położone u nasady Półwyspu Jutlandzkiego. Hedeby było wielkim i ważnym ośrodkiem rzemieślniczo - handlowym, punktem przeładunkowym na przewłoce przez Jutlandię, która skracała drogę opływającym ją statkom. Wcześniej taką rolę odgrywał słowiański gród Rerik, zniszczony w 808 r. przez króla duńskiego Godfreda. Godfred uprowadził kupców z Reriku i osiedlił ich dalej na północ w Hedeby, zwanym też Haithabu. Ok. 1050 r. Hedeby zostało spalone prawdopodobnie przez Słowian albo Norwegów, i gród razem z kupcami przeniósł się do pobliskiego Szlezwiku.
Norwegia:
Południowa granica Norwegii była bardziej wysunięta niż obecnie, tak, że sięgała po gród Konungahellę spalony przez Słowian w 1136 r. Na Północy obejmowała Halogaland, gdzie panował już klimat polarny, i gdzie wielmoże utrzymywali się z polowania na wieloryby, hodowli reniferów i ściągania haraczu od pierwotnych plemion Lapończyków. Paradoksalnie prowincja ta była najbogatsza, ze względu na wartość towarów możliwych do zdobycia na dalekiej Północy. Sama nazwa Norwegia (Nordwegr) oznacza drogę na północ. Chodzi tutaj o drogę morską, którą z północy dostarczano bardzo dobre futra i skóry, rzemienie ze skóry wielorybów czy kości morsów, osiągające wysoką cenę na południu, np. w Wolinie. Charakterystyczną cechą Norwegii jest bardzo długa, poszarpana linia brzegowa z fiordami, zatokami i małymi wysepkami idealnymi na pirackie przystanie. Sama nazwa Wikingów łączy się z nimi, gdyż słowo Vik oznaczało fiord lub zatokę, a Viking - ludzi z zatok, kryjących się tam i czatujących na kupców. Inna interpretacja to "iść na wiking" czyli na rozbój, stąd takich ludzi nazywano wikingami. Jak widać, nie każdy Skandynaw był wikingiem i nie każdy wiking musiał być Skandynawem. W Europie wikingów i w ogóle ludy Północy nazywano ogólnym mianem Normanów, od których wzięła nazwę skolonizowana przez nich Normandia.
Norwegia jest krajem górzystym i szczególnie nie sprzyjającym rolnictwu. Dużą rolę odgrywało tu obok gospodarki morskiej pasterstwo i hodowla bydła, a wielmoże z Halogalandu byli zmuszeni regularnie pływać po zboże na południe. Najważniejsze skupiska osadnicze w Norwegii ciągną się wzdłuż Oslofiordu. Przy wyjściu z niego, po zachodniej stronie znajdowała się nieufortyfikowana osada kupiecka Kaupang (zwana też Skiringsaal), z własnym portem. Wzdłuż tego brzegu Oslofiordu leżały Gokstad i Oseberg sławne dzięki znalezionym tam statkom, a na północnym brzegu fiordu mieści się Oslo. W północnej części kraju najważniejsze było Nidaros (Trondheim) przy Trondheimsfiordzie. Norwegowie pływali najdalej ze wszystkich ludów Północy, zasiedlili Islandię i Grenlandię, i na krótki czas ich osadnictwo dotarło do Winlandu - Ameryki Północnej.
Szwecja:
Nazwa Szwecji pochodzi od plemienia Swearów osiadłego wokół jezior Hjalmar i Melar, w Upplandzie. Tam też znajdowały się najważniejsze osady: Uppsala, Birka, Sztokholm, Sigtuna. W Uppsali znajdowała się stolica i wielka świątynia, a Birka była osadą handlową. Birka była w owych czasach najważniejszym obok Wolina portem handlowym na Bałtyku, przechodził przez nią dalekosiężny handel między Wschodem a Zachodem, można tam było dostać towary zarówno z Persji i Bizancjum, jak i z dalekiej Północy czy z Europy Zachodniej. Warto tu zwrócić uwagę na miecze importowane z Nadrenii, których używano powszechnie nie tylko w Skandynawii, ale i na Pomorzu i w piastowskiej Polsce. Osiedla ludzkie skupiały się wokół jezior i na wybrzeżu. Szwecja jest krajem bardziej nizinnym i łatwiej dostępnym niż Norwegia, dzięki czemu rolnictwo miało tu lepsze warunki rozwoju, a i władza centralna była tu najsilniejsza, czego odbiciem jest rozpowszechnienie kultu Odina, rzadkiego w bardziej "obywatelskim" społeczeństwie Norwegii, nie mówiąc o Islandii. W Szwecji kopano też więcej rudy żelaza niż gdzie indziej. Jak na warunki skandynawskie Szwecja była więc krajem bogatym, a zawdzięczała to nie tylko dobrym warunkom naturalnym, ale i handlowi, zwłaszcza ze Wschodem. Terenem ekspansji Szwedów był głównie Wschód, a więc Finlandia i wschodnie szlaki wodne. Przez Jezioro Ładoga albo Dźwinę dostawali się do Wołgi lub Dniepru, gdzie poprzez ruskie grody wiodła droga wodna do Konstantynopola albo na Morze Kaspijskie, przez które można było dostać się do opanowanej przez islamistów Persji. Na Wschodzie nazywano wikingów Waregami, w Konstantynopolu wynajmowali się oni cesarzowi jako elitarna gwardia wareska.
2) Szlaki Handlowe
Wskutek dobrej koniunktury handlowej i utraty przez Bizancjum na rzecz Arabów Bliskiego Wschodu, basen morza bałtyckiego był we wczesnym średniowieczu bardzo ważny dla światowego handlu. Szlakiem wschodnim docierały na Bałtyk przez Nowogród i Starą Ładogę towary z Bizancjum i Persji, a nawet z dalsza (Budda) - Następnie szlak rozwidlał się na południowy i północny. Południowym wybrzeżem Bałtyku biegł najpierw do pruskiego portu Truso, a później do Wolina. Tam docierały towary z Polski i słowiańskiego Połabia szlakami lądowymi i rzecznymi, ale przede wszystkim z Europy Zachodniej. Przez Hedeby i przewłokę u nasady półwyspu Jutlandzkiego biegł z Wolina szlak morski do Fryzji, Nadrenii, Anglii i Francji. Północna odnoga szlaku bałtyckiego szła z Nowogrodu do Birki, a stamtąd wzdłuż południowego wybrzeża Półwyspu Skandynawskiego opuszczała Bałtyk cieśninami, albo łączyła się z odnogą południową w Hedeby. Z Birki można było płynąć także bezpośrednio do Wolina omijając Bornholm, i do ujścia Dźwiny prosto na Szlak Wschodni, przepływając obok Gotlandii.
Podróż wzdłuż południowego wybrzeża Bałtyku z Wolina do Nowogrodu trwała 14 dni, wliczając w to noclegi na lądzie. Z Birki do Nowogrodu, podobnie jak do ujścia Dźwiny żeglowało się ok. 5 dni. Tyle samo trwała podróż z Konungahelli w południowej Norwegii do Hedeby, z Hedeby przez Wolin do pruskiego Truso, i z południowej Skanii do Birki. Z Wolina do Hedeby było 3 dni drogi. Tak więc Bałtyk był wielkim węzłem handlu światowego, i chęć opanowania go pchnęła możnych Normanów do organizowania coraz większej liczby wypraw handlowych i pirackich na coraz dalszych szlakach. Obok piratów normańskich o wpływy na Bałtyku walczyli także, zwłaszcza w XI i XII w. Słowianie.
3) Społeczne i polityczne przyczyny wypraw wikingów.
Podstawą społeczeństw skandynawskich jeszcze przed rozpoczęciem wypraw wikingów była klasa wolnych chłopów. Wyjąwszy osady handlowe osiedlali się oni nie we wsiach tak jak na Słowiańszczyźnie, ale w gospodarstwach złożonych z jednego lub paru domów. Gospodarstwa te rozrzucone były w dużej odległości od siebie. Okoliczna ludność spotykała się na Thingu by decydować o wspólnych sprawach, handlować i odbywać sądy. Ci chłopi, którym się wiodło lepiej z czasem uzależniali od siebie gospodarczo uboższych krewnych, którzy mieszkali u nich i pracowali. Z kolei ci, którym wiodło się gorzej musieli iść na służbę do bogatego sąsiada, albo popadali w niewolę za długi, czy też wskutek napaści piratów. W ten sposób rozwijały się gospodarstwa, gdzie w długich domach mieszkała wielopokoleniowa rodzina gospodarza, formalnie wolna ludność zależna, niewolnicy i w zimie - bydło. Powoli wzrastała w siłę klasa bogatych chłopów - bondów i wielmożów. Zdobyli sobie oni decydujący wpływ na Thingu, a biedniejsi musieli zabiegać o ich poparcie. Procesy te zachodziły szybciej na terenach gęściej zaludnionych - w Szwecji i w Danii, a wolniej w Norwegii. Jeszcze na długo przed epoką wikingów władzę nad poszczególnymi okręgami opanowali możni wywodzący się z pragermańskiej arystokracji: hersirowie, jarlowie, konungowie. Dowodzili oni pospolitym ruszeniem w danym okręgu, a do stawienia się pod bronią miał obowiązek każdy wolny człowiek. Obowiązkiem ludności podzielonej na "okręgi okrętowe" była budowa i służba na okrętach wojennych. Oprócz pospolitego ruszenia wodzowie dysponowali hirdem - osobistą drużyną, którą zaopatrywał w broń, zapewniał utrzymanie i rozdawał większość łupów wojennych. Wódz razem ze swoim hirdem objeżdżał swoje okręgi, które miały obowiązek go utrzymywać.
W ten sposób kształtowała się władza centralna, a silniejsi jarlowie i konungowie podbijali okręgi tych słabszych. Nie wdając się w szczegóły dynastyczne - w ten sposób w epoce wikingów powstały królestwa Szwecji, Danii i Norwegii.
Tak wyglądała z grubsza społeczna i polityczna sytuacja we wczesnośredniowiecznej Skandynawii, a jaki miała ona wpływ na wyprawy Wikingów? Po pierwsze taka organizacja społeczeństwa nakładała się na panujące tam przeludnienie i głód ziemi. Wzrost roli możnych umożliwił im udział w rozwijającym się handlu. W ten sposób zaczęli oni organizować coraz dalsze i śmielsze wyprawy handlowe i pirackie. Na tych wyprawach nieraz pirat stawał się nagle kupcem i odwrotnie. Dobrym przykładem takiej wyprawy jest najazd Egila na Kurlandię:
Thorolf i Egil doznawali w dalszym ciągu serdecznej gościny u Thorira, jednakże z nadejściem wiosny przygotowali wielki langskip, postarali się o dobrą załogę i latem pociągnęli Austrwegiem, to znaczy Szlakiem Wschodnim, na rozbój i zdobyli bogaty łup, stoczywszy wiele zaciętych bitew. Dotarli aż het do Kurlandii, przybili tam do brzegu i wylądowali. Zawarli z mieszkańcami zawieszenie broni na pół miesiąca i ustanowili targ na towary. Gdy uzgodniony czas minął, zaczęli znów rozbój i czynili napady w różnych miejscach. Pewnego dnia przybili do brzegu u ujścia jakiejś wielkiej rzeki, gdzie rozciągała się olbrzymia puszcza. Przygotowali się do wyjścia na ląd i rozdzielili na drużyny po dwunastu chłopa. Naprzód poczęli się przedzierać przez bór, ale nie trwało to długo, a wydostali się na równinę pełną ludnych wsi. Tam napadali, rabowali i zabijali; większość ludności zdołała jednak uciec i do walki nie doszło. Gdy dzień miał się ku końcowi, rozkazał Thorolf zatrąbić do odwrotu na statek. Zawrócili więc z rozproszonych po nizinie wiosek i przedzierali się znów przez gęstwinę puszczy w pojedynkę albo po kilkunastu, i dopiero kiedy wszyscy znaleźli się na wybrzeżu, mogli się policzyć. Gdy Thorolf powrócił, Egila jeszcze nie było, a wobec tego że mrok zaczął zapadać coraz gęstszy, uważali, że nie ma celi go szukać. Egil wyruszył był tego dnia rano przez bór, mając dwunastu wojów ze sobą. Gdy wydostali się z gęstwiny, zobaczyli przed sobą wielką równinę i duże wsie. Nie opodal zoczyli jakieś dworzyszcze. Tam skierowali kroki. Gdy doszli na miejsce, wpadli na podwórze i do zabudowań, ale ludzi nigdzie nie znaleźli; zabrali wszelki ruchomy dobytek. Było tam wiele domostw, obór i spichlerzy, i długo trwało, zanim wszystko przetrząsnęli. Gdy wreszcie opuścili dworzec i uszli spory kawał drogi, ujrzeli wielką gromadę zbrojnego ludu, idącą od strony lasu i szykującą się do natarcia. Niedaleko rozpoczynała się palisada i ciągnęła się aż do skraju lasu. Wtedy Egil dał rozkaz swoim ludziom, by posuwali się wzdłuż palisady, aby tamta zgraja nie mogła ich napaść ze wszystkich stron. Egil szedł pierwszy, a drużynnicy za nim, jeden za drugim tak blisko, że nikt z tamtej gromady nie mógł się wcisnąć między nich. Kurowie napastowali ich teraz z bliska, ograniczając się wszakże do rzucania oszczepów i strzelania z łuków. Nie siekli jednak bezpośrednio mieczami. Egil i jego towarzysze, posuwając się naprzód pod ochroną palisady spostrzegli nagle, że z drugiego boku mają inną jeszcze palisadę, i że nie ma możliwości wyjścia. Kurowie zaczęli teraz napastować ostro, a tamci znaleźli się w pułapce. Wielu nacierało z zewnątrz, dźgając mieczami i włóczniami między bierwionami ogrodzenia, podczas gdy inni rzucali płachty na broń drużynników w celu obezwładnienia ich. Kilku towarzyszów zostało ranionych, a potem wszystkich wzięto żywcem i związanych zaprowadzono do grodziszcza. Mąż, który był panem i gospodarzem owego gródka, był bogaty i możny, miał syna, który był już dorosłym mężczyzną. Zaczęto naradzać się, co począć z pojmanymi. Pan na gródku zawyrokował, że się ich natychmiast wyrżnie w pień. Syn jego jednak rzekł, że jest już ciemna noc i że nie byłoby nijakiej uciechy, gdyby się ich teraz bez wszystkiego zakatrupiło, nie pobawiwszy się najpierw z nimi, i prosił, by poczekać do rana. Kurowie wpędzili ich tedy do jakiegoś warownego domostwa, wszystkich powiązanych mocnymi powrozami. Egila przytwierdzili do pala, ręce i nogi mu do niego wiążąc. Potem zawarli wrota i zatarasowali je, sami zaś poszli do świetlicy, zaczęli ucztować, byli weseli i pili. Egil wypychał na wszystkie strony ów pal, do którego był przywiązany, zapierał się z całych sił, trząsł, aż w końcu pal się obluzował i spadł na ziemię. Gdy to się stało, wysunął się pomału z pala, potem zębami rozpętał powrozy z rąk; gdy te były wolne, rozwiązał powrozy z nóg. Potem zdjął pęta wszystkim swoim towarzyszom. Gdy już wszyscy byli wolni, zaczęli rozglądać się po izbie, którędy by można się stamtąd wydostać. Dom zbudowany był z belek potężnej grubości, ale jedna jego ściana zbita była z desek. Rzucili się na nią i wyłamali. Znaleźli się naraz w innym budynku, budowanym także z grubych belek. Usłyszeli nagle głosy ludzkie gdzieś w dole, pod nogami. Zaczęli szukać i znaleźli lukę w posadzce. Otworzyli ją; pod nią był głęboki dół. Stamtąd to właśnie dochodziły głosy. Egil zapytał, kto tam. Ten, który się odezwał, powiedział, że zwie się Aki. Egil zapytał, czy chciałby wydostać się z dołu; tamten odpowiedział, że bardzo chętnie. Po tej rozmowie Egil i towarzysze spuścili powrozy, którymi sami byli przedtem powiązani, i wyciągnęli trzech ludzi. Aki powiedział, że tamci dwaj to jego synowie, że jest rodem z Danii, że zeszłego lata zostali wzięci do niewoli jako jeńcy wojenni. W zimie obchodzili się tu ze mną dobrze - opowiadał - zarządzałem całym majątkiem gospodarza, ale synów moich zrobili niewolnikami i działo im się bardzo źle. Na wiosnę przygotowaliśmy wszystko jak naleźy i uciekliśmy, ale nas złapali. Wtedy to wrzucili nas do tego dołu. Wiecie zatem - rzekł Egil - jak tu pobudowane są domy, i którędy można się z nich wydostać. Aki wskazał, gdzie jest druga ściana z desek. Starajcie się ją wyłamać i wtedy znajdziecie się w spichlerzu ze zbożem, a stamtąd można łatwo wyjść. Egil i jego towarzysze uczynili, jak tamten radził, wyłamali ścianę, weszli do spichlerza, a stamtąd na wolność. Ciwmność była, że choć oko wykol; wówczas powiedzieli Egilowi towarzysze, że czas najwyższy czmychnąć do boru. Na to odezwał się Egil do Akiego: Jeżeli znane ci są tutaj kąty i zakamarki, to potrafisz nam wskazać, gdzie można tu zgarnąć jakiś nie najgorszy łup. Aki odpowiedział, że skarbów tutaj nie brakuje. Tam, patrzcie, jest izba na górze pod dachem, gdzie sam pan śpi. Jest tam co niemiara broni. Egil rozkazał, by wszyscy weszli na górę. Gdy znaleźli się w podsieniu, zauważyli, że drzwi do alkowy na poddaszu są otwarte. W środku paliło się światło i służba słała łóżka. Egil rozkazał kilku swoim drużynnikom, by stali w drzwiach i pilnowali, aby nikt nie uszedł. Sam wpadł do środka i chwycił za najbliżej wiszący miecz - naokoło wisiało mnóstwo broni. Potem pozabijali wszystkich, ltórzy znajdowali się w alkowie, i wybrali sobie taką broń, i tyle, że każdy z nich uzbrojony był po zęby. Potem podszedł Aki do miejsca, gdzie była zasuwa w podłodze, otworzył ją i powiedział, by zeszli w dół do komory. Wzięli światło i uczynili, jak im mówił. Były tam trzosy z pieniędzmi, bezcenne skarby i wiele srebra. Każdy z towarzyszów wziął sobie tyle, ile zdołął udźwignąć, i wyniósł z komory. Egil wziął pod pachę potężną beczkę miodu i wyszedł z nią. Potem podążyli do lasu. Kiedy jednakże znaleźli się już w boru, naraz Egil zatrzymał się, zastanowił i rekł:
Nasza wyprawa jest mimo wszystko kiepska i niegodna wojaków. Ukradliśmy gospodarzowi mienie tak podstępnie, że on o tym nie wie. Wstyd i hańba w ten sposób postępować. Wróćmy do grodu i dajmy im znak, niech wiedzą, co się stało. Wszyscy byli temu przeciwni. Mówili, że teraz chcą iść do statku. Egil postawił beczkę z miodem na ziemi i pobiegł z powrotem do gródka. Gdy przybył na miejsce zobaczył, że słudzy wynosili wielkie misy z kuchni i nieśli je do świetlicy. W kuchni rozpalone było olbrzymie ognisko, a na ogniu stały duże kotły. Wbiegł do kuchni. Leżały tam potężne szczapy, a ogień rozniecony był w ten sposób, jak w tamtych stronach jest we zwyczaju: nieporąbane pniaki jak długie wsuwa się jednym końcem do ogniska i tak się powoli spalają. Egil wziął jeden z owych pni, poniósł do świetlicy, żarzący się koniec wsadził pod okap aż po gonty. Płomień objął w mgnieniu oka suche gonty, ale ci, co ucztowali w świetlicy, nie zauważyli nic, aż dopiero cały dach był w ogniu. Rzucili się wszyscy do drzwi, tam jednak wyjście zatarasowane było palącymi się szczapami, a Egil stał na straży. Kilku ubił w samych drzwiach, a paru przed drzwiami. Po chwili cała świetlica s tała w płomieniach i nie trwało długo, a dach się zawalił. Wszyscy, którzy tam byli, zginęli. Egil zaś wrócił do boru i odnalazł towarzyszów. Wszyscy razem udali się do statku. Egil zapowiedział, że ową beczkę miodu, którą z sobą zabrał, chce mieć wyłącznie dla siebie. Beczka była pełna srebra. Thorolf i wszyscy jego towarzysze byli niezmiernie radzi, gdy Egil powrócił. Skoro tylko zaczęło świtać, odbili od lądu. Aki wraz z synami był w drużynie Egila. Pod koniec lata pożeglowali do Danii. Tam również czatowali na statki kupieckie i robili napady, gdzie się tylko sposobność nadarzyła. (Saga o Egilu, s. 90-93)
Tak wyglądał pierwszy etap ekspansji wikingów. Kiedy wyprawy organizowali konungowie, ich skutki były już czymś poważniejszym niż zwykły rabunek. Doprowadziły one do ekspansji na wielką skalę i podporządkowania sobie Anglii, Irlandii i Normandii. Kształtowanie się państw skandynawskich wywarło jeszcze inny wpływ na wyprawy wikingów: wskutek poszerzania władzy królewskiej skłóceni z nimi możni zmuszani byli do emigracji. W ten sposób została skolonizowana Islandia, a potem z kolei Grenlandia.
Podsumowując: wymienione wyżej przyczyny w powiązaniu ze sobą doprowadzlo do ekspansji wikingów zwanej "burzą normańsk", zakończonej w XI wieku ukształtowaniem się państw skandynawskich, ich chrystianizacją i włączeniem do kręgu cywilizacji łacińskiej.
Przebieg i zasięg wypraw wikingów:
1) Rodzaje wypraw.
Wyprawy wikingów były zjawiskiem złożonym i trzeba wyjaśnić sobie, na czym w ogóle polegały i jakie były ich rodzaje.
Po pierwsze mamy działalność piracką na Bałtyku i Morzu Północnym. Atakowanie statków handlowych, najazdy na wsie i klasztory, rabunek i uprowadzanie niewolników - wszystko to mieści się w tej kategorii. Takie, najskromniejsze wyprawy organizować mogli już pojedynczy wielmoże, czy nawet kilku gospodarzy ze wspólnym statkiem. Piractwo mogło być tu powiązane z handlem, i na odwrót. Wyprawy takie organizowali wikingowie (nie bez wzajemności) przeciwko Bałtom i Słowianom, przeciwko Anglii i Irlandii i Francji, a także przeciwko sobie nawzajem. Najlepszy przykład: złupienie iryjskiego klasztoru na wyspie Lindisfarne w 793 r., od którego datuje się rozpoczęcie epoki wikingów.
Po drugie - większe najazdy na obce ziemie połączone z ich kolonizacją. Tutaj można za przykład podać Anglię, Irlandię i Normandię.
Trzecim wariantem ekspansji wikingów była kolonizacja pustych obszarów wywołana głodem ziemi, przeludnieniem albo niełaską króla czy wyrokiem banicji za ciężkie przestępstwa. Mamy tu Islandię, Grenlandię i Winland.
Osobną częścią ekspansji wikingów było zakładanie faktorii handlowych, czy zaciąganie się jako najemnicy w służbę u obcych władców. Swoją dzielnicę mieli kupcy skandynawscy np. w Wolinie, drużyny normańskie walczyły w wojnach władców słowiańskich, zaciągały się na służbę w Bizancjum i prawdopodobnie również w Polsce pierwszych Piastów.
2) Przegląd wypraw.
Wyspy Brytyjskie:
Wyprawa na Lindisfarne z 793 r. była poprzedzona kolonizacją wysepek na Morzu Północnym i Atlantyku przez Norwegów. W ten sposób zbliżono się do terytorium Szkocji, i można było zacząć ich napadać. Już w 795 wikingowie urządzili wyprawę na Irlandię. Celtowie i Anglosasi byli rozbici i bardzo słabi, więc wyprawy na nich były miłe i bezproblemowe. Od napadania klasztorów i wsi Norwegowie przeszli do napadania na miasta. W 839 r. hoewding Thorgeis ogłosił się królem (konungiem) Irlandii. Wikingowie założyli Dublin. W ciągu IX w. Norwegowie walczyli o Irlandię z Duńczykami. W IX w. Duńczycy łupią Londyn i Canterbury, w 865 lądują w Anglii liczne oddziały duńskie kierowane każdy przez własnych "konungów", i w przeciwieństwie do poprzednich wypraw na miasta i wybrzeże - zdobywają po kolei prowincje i każą Anglikom płacić daninę. Na stałe udało im się opanować i zasiedlić północną i wschodnią Anglię, chociaż pod koniec IX w. wzmocnił się opór Anglosasów i cała Anglia nie została na razie podbita.
Słowianie:
Podobnie jak na Wyspy Brytyjskie, Duńczycy zaczęli napadać na Słowian, i państwo Franków. O walkach ze Słowianami z grubsza było wyżej. Wiąże się to z podbojem Pomorza przez Polskę, o czym nie będę mówić. Między Duńczykami a Słowianami panowała mniej więcej równowaga sił, piractwo słowiańskie wyludniło wiele wysp duńskich, a Duńczycy organizowali wyprawy na Wolin. Szwedzi i Norwegowie też organizowali wyprawy pirackie na Słowian i Bałtów. Strategicznym celem królów Duńskich było opanowanie ujścia Odry i handlu bałtyckiego. Najbardziej zacięte walki Duńczyków ze Słowianami będą w XI i XII w. Co do ekspansji Szwedów na Ruś i przeciw Bałtom, więcej było tam handlu niż piractwa, a w połowie IX w. kupcy warescy docierali już przez Morze Kaspijskie do Kalifatu arabskiego. Przez Morze Czarne i Bizancjum Waregowie dotarli do Aten, gdzie na jakiejś rzeźbie lwa wyryli sobie napis runiczny.
Państwo Franków:
Najazdy duńskie dotknęły najpierw najbliższą Fryzję, atakowano słabe wsie i narzucano im daninę. W 833 złupili tam główny ośrodek handlowy - Dorestad. Zaczęli zapuszczać się wgłąb większych rzek - Loary i Sekwany, w 845 Ragnar Lodbrog zdobył Paryż, w tym samym roku Duńczycy spalili Hamburg. Przyczyną powodzenia tych najazdów była słabość Franków po śmierci Karola Wielkiego. Duńczycy narzucili Francji daninę - "danegeld". W IX w. wielkie najazdy wikingów nie były jeszcze jednolicie dowodzone i skoordynowane, na wyprawy wyruszało wiele oddziałów, każdy pod dowództwem swojego konunga. Wikingom udało się opanować i zasiedlić tereny w dolnym biegu Sekwany i Nadrenię, w której rządzili przez 13 lat. W 852 r. Duńczycy odpłynęli - tym razem do Anglii. W 911 r. norweski wódz Rolf (Rollon) dostał od króla francuskiego w lenno Normandię. Od tej pory najazdy wikingów zaczęły ustawać, a wikingowie tam osiedleni szybko się zasymilowali z Francuzami, i kiedy Wilhelm Zdobywca w 1066 r. podbił Anglię - mówił już po francusku.
Morze Śródziemne:
Norwescy wikingowie dotarli tymczasem do arabskiej Hiszpanii i przedostali się na Morze Śródziemne. Złupili Lizbonę, Kadyks i Sewillę. W ciągu XI w. opanowali Sycylię i południowe Włochy, gdzie osiedlili się i założyli Królestwo Obojga Sycylii. Szybko stracili swój skandynawski charakter, i wzięli potem znaczny udział w krucjatach...
Kolonizacja Islandii:
O przyczynach kolonizacji Islandii było już wyżej. Rozpoczęła się w końcu IX w. a zakończyła ok. 930 r. Wyspa była bezludna, jeśli nie liczyć kilku iryjskich pustelników. Zaraz też wynieśli się, nie chcąc mieszkać wśród pogan. Możni bondowie, którym za ciasno było w Norwegii z rosnącymi w siłę królami organizowali wyprawy kolonizacyjne. Jak one wyglądały, najlepiej pokaże fragment sagi o Egilu (s. 55-66):
Opowiadają, że z tymi, którzy się przemieniają w wilki albo dostają berserkowego szału, sprawa tak się ma, że póki owa przemiana trwa, są tak mocni, że nikt i nic nie jest w stanie im się przeciwstawić, lecz skoro minie, wówczas są zupełnie wyczerpani i bez sił. Tak też było teraz z Kweldulfem. Kiedy szał przemienienia przeszedł, doznał on uczucia zmęczenia po walce, której sam przewodził, i był do tego stopnia wyczerpany, że położył się do łoża. Wiatr tymczasem niósł ich na pełne morze. Kweldulf był sternikiem na statku, który odebrali Hallwardowi. Pogoda sprzyjała i obydwa statki płynęły tak blisko siebie, że ludzie przez cały czas mogli się ze sobą porozumiewać. Kiedy już niemal całe morze mieli za sobą, wzmogła się choroba Kweldulfa. A kiedy zbliżał się koniec, przywołał do siebie ludzi ze statku i oznajmił im, że czuje, iż drogi ich niedługo się rozejdą. Nigdy nie byłem chory - mówił - ale jeżeli tak się stanie, jak mi przeczucie mówi, że umrę, wówczas macie mi zrobić skrzynię i wyrzucić mnie do morza. Inaczej się stało, niżeli myślałem, nie było mi dane przybić do lądu Islandii i zająć tam ziemi. Pożegnajcie ode mnie Grima, mojego syna, gdy się z nim zobaczycie. Powiedzcie mu także, że jeżeli dobije do Islandii, a ja, co mi się jednak nie wydaje możliwe, będę tam wcześniej od niego, niech zbuduje swój dom niedaleko tego miejsca, gdzie ja dobiłem do lądu. Wkrótce potem zakończył Kweldulf życie. Ludzie jego uczynili jak rozkazał, złożyli go do trumny i zsunęli za burtę. Zwykle zamiast trumny wyrzucano do morza w tym samym celu rzeźbione belki z tronu gospodarza...
Grenlandia i Winland:
W latach osiemdziesiątych X w. Eryk Rudy odkrył Grenlandię. Z Islandii wyjechać musiał, gdyż zabił człowieka i skazano go na banicję. Ponieważ Islandczykom zaczynało już dokuczać przeludnienie wyspy, zaczęli kolonizować nową wyspę, którą dla lepszej propagandy nazwano Zieloną Ziemią. Jako, że warunki były tam bardzo ciężkie, założono tylko dwie osady, które do końca XIV w. opustoszały. Bjarni Herjulfson chciał w 986 r. dotrzeć na Grenlandię, ale popłynął za bardzo na południe i po zorientowaniu się, że ziemia na horyzoncie to nie Grenlandia - zawrócił. Ok. 1000 r. Leif, syn Eryka Rudego wyruszył, żeby zbadać nowe ziemie. Dotarł do wybrzeża Ameryki Północnej i płynął wzdłuż niego na południe. Ziemię, do której dotarł najpierw nazwał Helluland (kraj płaskich kamieni), później porośnięty lasami Markland i w końcu - Winland. Leif założył tu osadę, w której wikingowie spędzili zimę. Podczas kolejnych wypraw ich obecność odkryli skjaerlingowie - Indianie. Wikingowie sprzedawali im odzież i mleko w zamian za skóry. Jednakże ryk barana wystraszył Indian tak, że uciekli, i był to powód do wojny. Indianie walczyli kamiennymi toporkami i strzelali z łuków, ale było ich więcej. Do tego jeszcze pokłócili się sami między sobą (typowe)... W takiej sytuacji wszystko musiało się szybko skończyć i osada leżąca w Nowej Funlandii nie przetrwała próby czasu.
Sporządził:
Asmund
© 2005 Thjodmar Ivarsson (Paweł Staniszewski) Panser Galter Drott - Wrocławska Drużyna Wikingów [PGD]


